
Latem, w lipcowe i sierpniowe dni, gdy słońce
mocno grzało, trudno było wybrać się na spacer. W domu również panował
nieznośny upał. Często więc zabierałem do teczki książkę albo laptopa i szedłem
na Skałkę, aby poczytać w cieniu drzew, pod parasolem, albo napisać coś nowego.
Obecnie październikowe popołudnia nie sprzyjają
siedzeniu na ławce, ale pozostawanie w mieszkaniu również nie służy zdrowiu. Co
pewien czas biorę więc kijki trekkingowe do Nordic Walkingu i idę na krótki
spacer wokół stawu na Amelungu, który znajduje się niedaleko mojego domu.
To dobry sposób na zdrowy relaks, a przy okazji
okazja, by choć na chwilę oderwać się od komputera. Niestety, coraz mniej
czytam książek, a coraz częściej śledzę nowości w Internecie. Tłumaczę to sobie
tym, że nie mam telewizora.
Dziś, dochodząc do stawu, zauważyłem na ławce
młode, urocze niewiasty, które z dużym zaangażowaniem o czymś dyskutowały. A
przecież wiadomo, że młodym nie należy przeszkadzać, zwłaszcza gdy samemu ma
się już tylko… latek siedemdziesiąt pięć.
Spokojnie ruszyłem więc dalej ścieżką spacerową.
Okrążenie stawu na Amelungu zajmuje około dwudziestu minut. Zdziwiłem się
nieco, gdy po powrocie zobaczyłem, że dziewczyny nadal siedzą na tej samej
ławce i z równym zaangażowaniem kontynuują rozmowę.
– Dzień dobry! – powiedziałem.
– Trochę za zimno, żeby tak długo siedzieć w
październikowe popołudnie – zauważyłem.
– Nam jest ciepło! – odpowiedziały.
Namówiłem je jednak, aby wybrały się ze mną na
jeszcze jedną rundę wokół stawu.
Okazały się bardzo sympatycznymi, miłymi
dziewczętami. Uczennicami liceum. Nie mam zwyczaju wypytywać ludzi, czym się
zajmują, jeśli sami o tym nie mówią. Dziewczyny jednak wyznały, że chodzą do
liceum, każda do innego.
Opowiedziałem im z kolei, że kiedyś bardzo
lubiłem wędrować górskimi szlakami, zwłaszcza po Beskidach. Na górskich
szlakach istnieje niepisana zasada wzajemnego pozdrawiania się. Czasami
zatrzymywaliśmy się na chwilę, by podzielić się wrażeniami i doświadczeniami z
odbytych wędrówek.
Tak oto zwyczajny spacer zamienił się w bardzo
miłe spotkanie w towarzystwie młodych, pięknych dziewcząt.
Korzystając z okazji, zaprosiłem je na poranek
poetycki, który odbędzie się 7 listopada o godz. 11.00 w Chorzowskiej Galerii
MM. Spotkanie z Andrzejem Trzebickim będę prowadził osobiście.
Hmm… To będzie moje najtrudniejsze zadanie!
Podzieliłem się również informacją, że 12
listopada o godz. 17.30 w MDK Batory odbędzie się poetycko-muzyczny wieczór
wspomnień organizowany przez Hospicjum. Ponieważ przez wiele lat byłem
wolontariuszem hospicjum, jest to dla mnie szczególnie ważne wydarzenie.
Bardzo miłe dziewczęta odprowadziły mnie pod sam
dom. To było naprawdę sympatyczne z ich strony.
Chętnie zaprosiłbym je jeszcze na kawę i gorącą
czekoladę. W chłodne październikowe i listopadowe dni najlepiej przecież
smakuje coś ciepłego.
Tylko czy rozpoznam je, jeśli ponownie się
spotkamy? Z moją pamięcią wzrokową nie jest najlepiej.
Mimo wszystko…
Dobrze jest mieć
latek siedemdziesiąt pięć.
Chorzów 13 października
2026r.
Jan Mieńciuk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz