wtorek, 13 października 2026

MIŁY SPACER PO AMELUNGU

 


   


Latem, w lipcowe i sierpniowe dni, gdy słońce mocno grzało, trudno było wybrać się na spacer. W domu również panował nieznośny upał. Często więc zabierałem do teczki książkę albo laptopa i szedłem na Skałkę, aby poczytać w cieniu drzew, pod parasolem, albo napisać coś nowego.

Obecnie październikowe popołudnia nie sprzyjają siedzeniu na ławce, ale pozostawanie w mieszkaniu również nie służy zdrowiu. Co pewien czas biorę więc kijki trekkingowe do Nordic Walkingu i idę na krótki spacer wokół stawu na Amelungu, który znajduje się niedaleko mojego domu.

To dobry sposób na zdrowy relaks, a przy okazji okazja, by choć na chwilę oderwać się od komputera. Niestety, coraz mniej czytam książek, a coraz częściej śledzę nowości w Internecie. Tłumaczę to sobie tym, że nie mam telewizora.

Dziś, dochodząc do stawu, zauważyłem na ławce młode, urocze niewiasty, które z dużym zaangażowaniem o czymś dyskutowały. A przecież wiadomo, że młodym nie należy przeszkadzać, zwłaszcza gdy samemu ma się już tylko… latek siedemdziesiąt pięć.

Spokojnie ruszyłem więc dalej ścieżką spacerową. Okrążenie stawu na Amelungu zajmuje około dwudziestu minut. Zdziwiłem się nieco, gdy po powrocie zobaczyłem, że dziewczyny nadal siedzą na tej samej ławce i z równym zaangażowaniem kontynuują rozmowę.

– Dzień dobry! – powiedziałem.

– Trochę za zimno, żeby tak długo siedzieć w październikowe popołudnie – zauważyłem.

– Nam jest ciepło! – odpowiedziały.

Namówiłem je jednak, aby wybrały się ze mną na jeszcze jedną rundę wokół stawu.

Okazały się bardzo sympatycznymi, miłymi dziewczętami. Uczennicami liceum. Nie mam zwyczaju wypytywać ludzi, czym się zajmują, jeśli sami o tym nie mówią. Dziewczyny jednak wyznały, że chodzą do liceum, każda do innego.

Opowiedziałem im z kolei, że kiedyś bardzo lubiłem wędrować górskimi szlakami, zwłaszcza po Beskidach. Na górskich szlakach istnieje niepisana zasada wzajemnego pozdrawiania się. Czasami zatrzymywaliśmy się na chwilę, by podzielić się wrażeniami i doświadczeniami z odbytych wędrówek.

Tak oto zwyczajny spacer zamienił się w bardzo miłe spotkanie w towarzystwie młodych, pięknych dziewcząt.

Korzystając z okazji, zaprosiłem je na poranek poetycki, który odbędzie się 7 listopada o godz. 11.00 w Chorzowskiej Galerii MM. Spotkanie z Andrzejem Trzebickim będę prowadził osobiście.
Hmm… To będzie moje najtrudniejsze zadanie!

 

Podzieliłem się również informacją, że 12 listopada o godz. 17.30 w MDK Batory odbędzie się poetycko-muzyczny wieczór wspomnień organizowany przez Hospicjum. Ponieważ przez wiele lat byłem wolontariuszem hospicjum, jest to dla mnie szczególnie ważne wydarzenie.

Bardzo miłe dziewczęta odprowadziły mnie pod sam dom. To było naprawdę sympatyczne z ich strony.

Chętnie zaprosiłbym je jeszcze na kawę i gorącą czekoladę. W chłodne październikowe i listopadowe dni najlepiej przecież smakuje coś ciepłego.

Tylko czy rozpoznam je, jeśli ponownie się spotkamy? Z moją pamięcią wzrokową nie jest najlepiej.

Mimo wszystko…

Dobrze jest mieć

latek siedemdziesiąt pięć.

Chorzów 13 października 2026r.
Jan Mieńciuk




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz