środa, 20 maja
2026
To już trzeci dzień pobytu i zabiegów
sanatoryjnych. Pogoda była deszczowa jedynie rano pierwszego dnia. Przed
przyjazdem największy mój niepokój budziło to, jakie towarzystwo spotkam w tym
ośrodku. Z doświadczenia wiem, że przyjeżdżają tu różni ludzie – o odmiennych
osobowościach, temperamentach i życiowych historiach. Dlatego swoje obawy
zawierzyłem Opatrzności Bożej podczas Eucharystii.
Tak się ułożyło, że do sanatorium przyjechałem o
jeden dzień wcześniej – w niedzielę po południu. Zamieszkałem w pokoju
trzyosobowym. W poniedziałek dojechali moi współtowarzysze sanatoryjnego
pobytu. Każdy z nich niesie własną historię doświadczeń i przeżyć. Każdy ma
inny temperament i osobowość.
Łączy nas chyba jedna wspólna cecha – szukamy
dobra w drugim człowieku. Najważniejsze bowiem jest dostrzec i docenić wartość
drugiego człowieka oraz umieć zaakceptować go takim, jakim jest.
Z domu sanatoryjnego do kościoła jest około
trzydziestu minut spaceru. Szybkim krokiem tę samą odległość można pokonać w
dwadzieścia minut. Każdego dnia po obiedzie idę do kościoła.
Jest też druga możliwość – kościół w Ustroniu;
czas dojścia jest podobny.
Tekst i zdjęcia
Jan Mieńciuk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz