wtorek, 19 maja 2026

NADZIEJA ZAWIEŚĆ NIE MOŻE-

 



JUBILEUSZ TRZYDZIESTOLECIA ISTNIENIA HOSPICJUM

W czwartek, 14 maja 2026 roku, w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chorzowie Batorym uroczystą Mszą Świętą, koncelebrowaną pod przewodnictwem ks. abp. Andrzeja Przybylskiego, rozpoczęto obchody trzydziestej rocznicy działalności Stowarzyszenia Opieki Hospicyjnej i Paliatywnej „Hospicjum” w Chorzowie.

Na tę wyjątkową uroczystość licznie przybyli pracownicy hospicjum, wolontariusze, przyjaciele oraz wszyscy ci, którzy od lat wspierają działalność tej niezwykle potrzebnej placówki, niosącej pomoc osobom chorym i cierpiącym.

Zgromadzonych gości powitała dr Barbara Kopczyńska – prezes Stowarzyszenia Opieki Hospicyjnej i Paliatywnej „Hospicjum” w Chorzowie, a zarazem jego założycielka.

Stowarzyszenie powstało w 1996 roku, rozpoczynając swoją działalność jako Hospicjum Domowe oraz Poradnia Medycyny Paliatywnej, opierające się wówczas wyłącznie na pracy wolontariuszy. Dzięki determinacji dr Barbary Kopczyńskiej oraz ogromnemu zaangażowaniu wielu osób udało się stworzyć Hospicjum Stacjonarne, które zostało otwarte w 2005 roku, a więc 21 lat temu.

Dziękując za obecność, dr Barbara Kopczyńska podkreśliła, że obecny rozwój hospicjum jest owocem bezinteresownego zaangażowania wielu ludzi, których oddanie, wrażliwość i codzienna troska przez lata tworzyły to wyjątkowe dzieło.

W homilii ks. abp Andrzej Przybylski, zwracając się do zgromadzonych, wyraził wdzięczność za wierną i troskliwą opiekę nad najbardziej potrzebującymi. Podkreślił, że fundamentem każdej prawdziwej służby człowiekowi jest miłość Boga i bliźniego. Przypomniał, że bez miłości wszystko traci sens, a wiara pozbawiona miłości staje się martwa. To właśnie miłość daje siłę do wytrwałości, a wiara pozwala trwać w niej do końca.

Po uroczystym odśpiewaniu dziękczynnego Te Deum laudamus uczestnicy obchodów udali się do Domu Kultury Batory, gdzie odbyła się dalsza część jubileuszowego spotkania.

Dr Barbara Kopczyńska ponownie wyraziła wdzięczność wszystkim osobom szczególnie zasłużonym dla działalności hospicjum, wręczając im pamiątkowe upominki jako wyraz uznania za ich niezwykłe zaangażowanie i ofiarną pomoc.

Prezydent Miasta Chorzów, Szymon Michałek, nie mógł osobiście uczestniczyć w uroczystości, jednak skierował list gratulacyjny, w którym wyraził podziękowanie za zaangażowanie, determinację oraz odpowiedzialność za drugiego człowieka, szczególnie tego doświadczonego chorobą i cierpieniem.
List odczytała oraz przekazała dr Barbarze Kopczyńskiej Danuta Szary – Kierownik Referatu Pomocy Społecznej i Osób Niepełnosprawnych Urzędu Miasta Chorzów.

Ks. Krzysztof Tabath, który przez 15 lat pełnił posługę kapelana szpitala w Katowicach-Ochojcu, a także był Archidiecezjalnym Duszpasterzem Służby Zdrowia oraz Asystentem Kościelnym Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, wygłosił konferencję poświęconą nadziei. Zwrócił uwagę na jej fundamentalne znaczenie w życiu człowieka, podkreślając, że nawet w najtrudniejszych chwilach pozwala ona zachować pogodę ducha, wewnętrzną równowagę i siłę do dalszego trwania.

NADZIEJA ZAWIEŚĆ NIE MOŻE

Szczególnym akcentem tej pięknej uroczystości był występ chóru gospel – zespołu wykonującego chrześcijańską muzykę inspirowaną Ewangelią, pełną żywiołowości, emocji i duchowej radości. Ich występ stał się wymownym i radosnym zwieńczeniem jubileuszowego świętowania.

Mottem zespołu są słowa Psalmu:

„Śpiewajcie Jemu pieśń nową, pełnym głosem pięknie Mu śpiewajcie!”
(Ps 33,3; Biblia Tysiąclecia, wyd. V)

Jan Mieńciuk
















czwartek, 14 maja 2026

ULICA WOLNOŚCI – cz. II

 



Poprzedni artykuł zakończyłem fragmentem:

Miasta nie umierają nagle. Gasną powoli — najpierw cichną kawiarnie, potem pustoszeją sklepy, aż w końcu zostają tylko stare budynki i ludzie, którzy pamiętają, jak było kiedyś. Ulica Wolności w Chorzowie nadal istnieje. Tylko życia na niej coraz mniej.

Samo stwierdzenie faktu, że tak się dzieje, nie rozwiązuje problemu. To tak, jakby stwierdzić, że chore jest serce albo staw, a następnie leczyć jedynie ból, nie szukając przyczyny dolegliwości.

Podobnie jest ze społeczeństwem. Niewłaściwy tryb życia, złe odżywianie czy lekceważenie podstawowych zasad zdrowia po latach przynoszą konkretne konsekwencje w postaci chorób. Tak samo błędna, często egoistyczna polityka nastawiona wyłącznie na doraźny zysk po pewnym czasie przynosi skutki odwrotne do zamierzonych.

Gdy wrócimy pamięcią do minionych dekad, szczególnie do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, starsze pokolenie pamięta, że ceniono uczciwą pracę, szacunek dla drugiego człowieka i poczucie godności. Istniało przywiązanie do wartości etycznych i moralnych, do zasad, które dla wielu wyznaczał także Dekalog.

Był to jednocześnie czas systemu komunistycznego — siermiężnego, opresyjnego, walczącego z religią i Bogiem. System ten minął, ale ludzie przez niego ukształtowani pozostali, niosąc dalej określony sposób myślenia i hierarchię wartości.

Minęły także czasy, gdy wielodzietna rodzina budziła powszechny szacunek. Coraz częściej kobieta decydująca się na większą liczbę dzieci spotyka się z niezrozumieniem, a czasem nawet z drwiną. Zmienił się sposób myślenia o rodzinie, wspólnocie i odpowiedzialności za przyszłość.

Kariera nie zastąpi domu. Indywidualizm nie zastąpi więzi. Wygoda nie zastąpi trwałych zobowiązań.

Współczesność często przedstawia wolność jako brak ograniczeń. Ale czym jest wolność pozbawiona odpowiedzialności? Jeśli odrzuca się wartości etyczne i moralne, wolność może łatwo przekształcić się w chaos, uzależnienia i różne formy zniewolenia.

 „Promuje się ideologię gender oraz małżeństwa jednopłciowe. W imię wolności — ale jak pojmowanej? Gdy odrzuca się wartości etyczne i moralne, wolność zaczyna być rozumiana jako brak wszelkich granic, co może prowadzić do uzależnień i różnych form zniewolenia. Bóg obdarzył człowieka wolnością i nigdy mu jej nie odbierze. Każdy ma prawo wyboru, a Dekalog pozostaje moralnym drogowskazem.


Człowiek został obdarzony wolnością — ale również sumieniem i zdolnością wyboru. Każdy sam decyduje o swojej drodze.

Dla wielu ludzi punktem odniesienia pozostaje DEKALOG.

Chorzów 14 maja 2026r.
Jan Mieńciuk

środa, 13 maja 2026

CHORZOWSKA ULICA WOLNOŚCI

 



Kiedyś ulica Wolności była najbardziej gwarną arterią miasta. Kolorowe reklamy w witrynach sklepowych zachęcały do zakupu atrakcyjnych towarów. Na zakupy do Chorzowa przyjeżdżali mieszkańcy sąsiednich miast. W kawiarniach roiło się od młodych ludzi, było gwarno, głośno, czasem nawet śpiewnie. Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte pozostały w pamięci jako czas energii, życia i dziś już nostalgicznej tęsknoty.

Ta sama ulica dziś wygląda zupełnie inaczej. Nie słychać radosnego gwaru. Kilku seniorów, wspierając się na laskach, powoli przemierza chodnik, jakby pogrążonych w letargu. Panuje cisza tak głęboka, że niemal słychać szelest motylich skrzydeł. W kawiarni seniorki i seniorzy dopijają kawę. W restauracji dawni biznesmeni, dziś ludzie w podeszłym wieku, spokojnie jedzą obiad.

Najbardziej okazałe budowle świecą pustkami. Wśród nich szczególnie wyróżnia się najwyższy i najbardziej charakterystyczny budynek, popularnie nazywany „drapaczem chmur”, wzniesiony w 1937 roku na rogu ulic Wolności i Zjednoczenia. W swoim czasie uchodził za perłę polskiego modernizmu.

Kiedyś mieściła się tam Komunalna Kasa Oszczędności — instytucja nowoczesna i prestiżowa. Później Bank Śląski. Dziś pomieszczenia stoją puste, a w oknach wiszą tablice z napisem: „Do wynajęcia”. Chętnych jednak brak.

Z aparatem w ręku fotografuję budynek, który niegdyś był symbolem miejskiej dumy. Wciąż nosi wyraźne ślady swojej świetnej przeszłości. Właściwie niemal wszystkie kamienice przy tej ulicy zdają się opowiadać podobną historię. Dziś większość witryn zieje pustką, a za zakurzonymi szybami nie ma już ani życia, ani oczekiwania. Tylko od czasu do czasu ciszę przecina przejeżdżający tramwaj.

Miasto się starzeje. Ludzie się starzeją. Polska się starzeje. Rodzi się coraz mniej dzieci. To fakt, który skłania do pytań o przyczyny: ekonomiczne, społeczne, kulturowe. O zmianę stylu życia, o niepewność jutra, o emigrację młodych, o kryzys wspólnot lokalnych.

Ulica Wolności staje się nie tylko obrazem jednego miasta, lecz także symbolem szerszej przemiany. Miejsca, które kiedyś tętniły życiem, dziś milkną. I pozostaje pytanie: czy to nieuchronny znak czasu, czy skutek decyzji, które jako społeczeństwo podejmowaliśmy przez lata?

Miasta nie umierają nagle. Gasną powoli — najpierw cichną kawiarnie, potem pustoszeją sklepy, aż w końcu zostają tylko stare budynki i ludzie, którzy pamiętają, jak było kiedyś. Ulica Wolności nadal istnieje. Tylko życia na niej coraz mniej.

Chorzów 13 maja 2026r
Tekst i zdjęcia
Jan Mieńciuk















wtorek, 12 maja 2026

Spacer po Amylungu

 



Spacer po Amylungu jest
zawsze miły i wskazany
nawet gdy ciemne chmury
wiszą nisko nad stawem

Tutaj kaczuszki uczą młode
jak należy pięknie pływać
a gołębie — poważne, smutne
jakby wspominały dawne czasy
kiedy własne miały domki

Powiadają ludzie
że kiedy maj jest deszczowy i chłodny
rok będzie obfity
i dorodny

Więc idę ścieżką między wodą
a cichym szemrem mokrych liści
i myślę, że natura zawsze
wie więcej od naszych pośpiechów

Bo nawet w chłodzie, nawet w szarości
toczy się zwyczajne życie
młode uczą się świata
stare pilnują pamięci.

12.05.2026 18:20
Tekst i zdjęcia  Jan Mieńciuk








poniedziałek, 11 maja 2026

TERAZ

 




Kolejny dzień skłania się ku zachodowi
na Amelungu dzieci radośnie karmią ptaki


Gołębie ufają ludzkim dłoniom.
najlepiej podawać ziarenka z dłoni
z serca, czułością

W południe padał deszcz rzęsisty.
na liściach drzew jeszcze srebrzą się krople,
drobne świadectwa przemijania

Przychodzę tu uciszyć serce rozchwiane niepokojem
odnowić  wiarę w sens istnienia


nic nie dzieje się nadaremnie
zawierzam Bożej Opatrzności
moje TERAZ.

11.05.2026 18:20
Jan Mieńciuk



niedziela, 10 maja 2026

POPOŁUDNIE NA SKAŁCE

 



Niedzielne popołudnie, 10 maja 2026 roku, na Skałce było wyjątkowo ciepłe i pełne życia. Wiosenne słońce hojnie rozlewało swoje złote promienie, a powietrze niosło lekkość i spokój pogodnego dnia. Alejkami spacerowało wielu młodych ludzi, dzieci z radosnym zapałem śmigały na łyżworolkach, a młode mamy, pchając wózki ze swoimi najmłodszymi pociechami, z uśmiechem odpowiadały na ich gaworzenie.

Nad wodą panowała inna, spokojniejsza atmosfera. Kilku wędkarzy cierpliwie zarzuciło wędki, wpatrując się w taflę wody i czekając na ten jeden, szczęśliwy moment. I rzeczywiście — w pewnej chwili jeden z nich mógł mówić o prawdziwym sukcesie. Na haczyk złowił się duży, piękny okaz.

Miałem akurat przygotowany aparat fotograficzny, więc udało się uchwycić tę interesującą chwilę. Patrząc na zdobycz, zażartowałem:
Będzie dobra kolacja!

Wędkarz uśmiechnął się tylko i odpowiedział z rozbrajającą prostotą:
E tam… Dla mnie największą frajdą jest samo łowienie. Ryb w ogóle nie jem, więc wypuściłem ją z powrotem do wody.

Tekst i zdjęcia
Jan Mieńciuk

 







TOWARZYSTWO PRZYJACIÓŁ SEMINARIUM

 



W bieżącym roku Towarzystwo Przyjaciół Seminarium świętuje 20. rocznicę swojego istnienia. Członkowie Towarzystwa od lat wspierają kleryków oraz posługujących kapłanów nieustanną modlitwą i ofiarnością.

Z tej okazji, w sobotę 9 maja 2026 roku, w Śląskim Seminarium Duchownym odbyło się wspólne czuwanie modlitewne, w którym uczestniczyli członkowie Towarzystwa.
Gości serdecznie powitali klerycy oraz księża seminarium. Podczas spotkania klerycy opowiedzieli o codziennym życiu seminaryjnym — czasie nauki, modlitwy i rekreacji.

Zespół muzyczny kleryków zaprezentował kilka popularnych śląskich szlagierów, takich jak „Karlik” czy „Poszła Karolinka do Gogolina”, a także pieśni religijne, m.in. „Na jeziorze wielka burza”, „Święty, święty zawsze uśmiechnięty”, „Radość tchnij”.

W dalszej części spotkania klerycy przedstawili krótki spektakl pt. „Ławka”, ukazujący problemy, z jakimi zmaga się wielu ludzi, zwłaszcza młodych. Przedstawienie przypomniało, jak wiele może zmienić życzliwa rozmowa i obecność drugiego, serdecznego człowieka.



W drugiej części spotkania uczestnicy udali się do kaplicy seminaryjnej, gdzie pod przewodnictwem księdza biskupa Grzegorza Olszowskiego uczestniczyli w uroczystej Eucharystii koncelebrowanej.

 

W homilii ksiądz biskup zwrócił uwagę na to, że wszyscy jesteśmy narzędziami Bożej Opatrzności i nieustannie powinniśmy dziękować Bogu za Jego łaski i dary. Podkreślił również, że to właśnie modlitwa jest początkiem wszelkiego dobrego działania, a wspólne chwile skupienia pomagają budować relacje i umacniać wspólnotę Kościoła. Każdy z nas, na miarę swoich możliwości, może włączać się w jej tworzenie.

 

Na zakończenie uczestnicy spotkania wraz z księdzem biskupem zgromadzili się przed ołtarzem do wspólnego zdjęcia, które stało się pamiątką 20-lecia Towarzystwa Przyjaciół Seminarium.

Tekst, zdjęcie, nagranie
Jan Miećiuk

Jan Miećiuk