sobota, 7 marca 2026

PRZEDWIOŚNIE

 



w Parku Róż
jeszcze drzewa
w słońcu marcowym

ogrzewają krwiobieg
naczyń połączonych

seniorzy na spacerze
strząsają resztki zimy
chłód smutnych dni

młodzi jak zawsze
niecierpliwie czekają
na wielką miłość

zamiast wielosłowia
umiłowaną obdarowuje
bukietem kwiatów

tulipany powiedzą więcej
niż wszystkie słowa
poematy nienapisane

niewiasta zdumiona
jeszcze nie dowierza
chwili, która trwa

Jakże to tak
Ach — to tak
chwila krótko trwa

popołudniowe słońce
złoci lica
szczęśliwość

czy oni wiedzą o tym
że właśnie są szczęśliwi?

07.03.2026  18:32
Jan Mieńciuk
Zdjęcia własne

 





Geneza wiersza. Jest to zapis autentycznej chwili zdarzeń. Spotkałem w parku Jak młody człowiek  darował duży bukiet kwiatów, tulipanów dziewczynie. Zrobiłem im  zdjęcie. Byli jeszcze bardziej szczęśliwi

 

LIST DO MIŁEJ NIEZNAJOMEJ



Właśnie piję kawę
przedwiośnie

pąki kwiatów
uchylają powieki

w oknie
złoty warkocz słońca
zaplątał się w ciszę

pokój- jak z bajki
stu tysięcy nocy

piję kawę
myślę o tobie
moja miła

Ludwig van Beethoven
z orkiestrą
rozpala Piątą Symfonię


słońce rozpryskuje się
złotocieniem po ścianach.

gdziekolwiek jesteś
kochaj miła

tylko miłość
potrafi czynić cuda

bez miłości
wszystko więdnie

wszystko mija
światło w oknie

zostanie muzyka.
zostanie poezja

tylko miłość
przejdzie przez czas
jak

Światło Boga.

07.03.2026 10:50
Jan Mieńciuk


czwartek, 5 marca 2026

ŚWIECA

 


Na stole świeca
nikłym płomieniem
mówi:

nasze życie
spala się powoli.

Nikt nie jest samotny
z własnego wyboru.

Gesty i decyzje
wczorajszego dnia
tworzą teraźniejszość.

Jezu, który w Ogrójcu
krwią się modlisz,
mówisz Ojcu:

niech się stanie.

Za grzechy świata,
za moje grzechy
przyjmujesz cierpienie.

Uczniowie snem znużeni.
Samotność boli najmocniej.

Prowadzony przez Cedron.

Ci, co palmy przed Tobą słali,
będą wołać:
ukrzyżuj Go.

A wszystko musi się stać.

Na moim stole
świeca.

To nie ja układam życie.

Moje TAK
w tę noc ciemną:

niech się stanie
Twoja wola.

Jan Mieńciuk

Zdjęcie własne

środa, 4 marca 2026

MARCOWE SPOTKANIE SENIORÓW

 


W poniedziałek, 2 marca 2026 r., w Starochorzowski Dom Kultury tradycyjnie – jak co miesiąc – spotkali się członkowie oraz goście Stowarzyszenie Seniorów dla Chorzowa i Śląska. Było to kolejne kameralne i serdeczne spotkanie przy kawie, cieście i rozmowach.

Na początku Prezes Stowarzyszenia, Teresa Kowaczek, zaprosiła na scenę solenizantów, którzy w lutym obchodzili swoje urodziny. Złożono im serdeczne życzenia, a zebrani wspólnie odśpiewali tradycyjne „Sto lat”.

Szczególnym momentem spotkania była relacja Marii Nowak – najbardziej zasłużonej seniorki, inicjatorki i współzałożycielki prężnie działającego dziś Stowarzyszenia Seniorów. Pani Maria podzieliła się wspomnieniami z pielgrzymki do Meksyku, do Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe w Meksyk. Przypomniała, że Matka Boża z Guadalupe od 1999 roku czczona jest jako Patronka obu Ameryk. Jej opowieść była nie tylko relacją z podróży, ale także świadectwem wiary i duchowego przeżycia.

W dalszej części spotkania omówiono warunki oraz plany wyjazdu edukacyjnego dla seniorów szczególnie zaangażowanych w działalność i rozwój Stowarzyszenia. Dyskusja miała charakter organizacyjny, ale towarzyszyła jej atmosfera życzliwości i wspólnoty.

Tekst i zdjęcia
Jan Mieńciuk










wtorek, 3 marca 2026

JAK UPLEŚĆ FURORĘ I NIE ZGUBIĆ OCZEK?

 



W poniedziałek, 2 marca 2026 r., w Chorzowskiej Miejskiej Galerii Sztuki MM odbył się niecodzienny wernisaż wystawy prac Aleksandry Gisges-Daleckiej. Artystka nadała swojej ekspozycji nieco figlarny, a zarazem intrygujący tytuł: Jak upleść furorę i nie zgubić oczek?”

Autorka jest absolwentką Akademia Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu na kierunku tkanina artystyczna. Dyplom uzyskała pod kierunkiem prof. zw. dr hab. Ewy Marii Poradowskiej -Werszler. Jako plastyk, kostiumograf, projektantka odzieży artystycznej, reżyserka spektakli teatralnych i animatorka kultury zajmuje się tworzeniem unikatowych form sztuki użytkowej i scenicznej.

Swoje dzieła prezentowała w galeriach niemal wszystkich większych miast w Polsce oraz za granicą – między innymi w Niemczech, Finlandii i Stanach Zjednoczonych.

Na wystawie oglądamy artystycznie wykonane serwety, a także formy przestrzenne: lampę, fotel, makatę. Wszystkie prace wyróżniają się niezwykłą precyzją detalu i tworzą subtelną, przemyślaną harmonię. Powstały w technice szydełkowania (heklowania), z wykorzystaniem specjalistycznych metod pracy z włóknem.

Artystka z nieuporządkowanych cząsteczek materii – luźnych nici, włókien, fragmentów przędzy – w procesie twórczym buduje precyzyjnie skonstruowaną całość. W tym sensie tytuł nabiera wymiaru metaforycznego. „Upleść furorę” to zapanować nad materią, nad chaosem, nad rozproszeniem. To mozolnie konstruować sukces z drobnych elementów, z pojedynczych „oczek”, nie tracąc przy tym żadnego z nich.

W pracach artystki odnajdujemy także pierwowzór domowego rzemiosła naszych mam i babć. To one przed laty, w długie jesienne i zimowe wieczory, przy drutach i szydełkach tworzyły misterne serwety i obrusy. Pamiętam, jak moja śp. Mama wykonywała podobne serwetki o rozmaitych wzorach. Dziś pozostały po nich niemal relikwie – delikatne ślady matczynej miłości zapisanej w splocie nici.

W ten pierwszy marcowy poniedziałek, oglądając wystawę Pani Aleksandry – w której chaos przekształca się w strukturę, a splątane włókna odnajdują własny rytm i porządek – wróciłem pamięcią i sercem do lat dziecięcych, do kraju, o którym pisał Adam Mickiewicz.

Urodziłem się na Wileńszczyźnie.Pamiętam z dzieciństwa, że w naszym domu stał warsztat tkacki – urządzenie, na którym z lnianych nici powstawały obrusy, prześcieradła, makaty i ozdobne ręczniki. Z barwionego lnu tkano piękne kapy, a każdy wzór miał swój rytm i znaczenie.

„Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie…” – te słowa powracają, gdy patrzymy na sztukę, która z prostego splotu nici potrafi wydobyć pamięć, wzruszenie i sens.

Wystawa ta stanie się także niezwykle pięknym tłem do czytania moich wierszy oraz muzyki granej na gitarze akustycznej przez Patryka Filipowicza podczas poranku poetyckiego w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny – w sobotę 21 marca 2026 roku. W przestrzeni, gdzie nić splata się z pamięcią, a forma z emocją, słowo poetyckie i dźwięk gitary odnajdą zapewne swój naturalny rytm i dopełnienie.


Tekst i zdjęcia
Jan Mieńciuk













czwartek, 26 lutego 2026

KTÓRY JESTEŚ

 

 


Który jesteś
Tajemnicą Miłości,
rozpiętą między niebem a ziemią

Twoje ramiona
nie są gestem —
są raną

Przybite,
rozwarte przemocą

obejmują świat
w bólu

Krzyż nie unosi
Krzyż ciąży

W nim skupia się
cała waga win

Przychodzę do Ciebie
z tym, czego nie umiem unieść:
     z raną
          bólem,
                 samotnością

Nie ma we mnie uzdrowienia


Jest ono w Tobie, Chrystusie
w ciele przebitym
w miłości, która nie zeszła z krzyża

Niech Twoja wola
stanie się
we mnie —
nawet jeśli będzie krzyżem.

Chorzów, czwartek, 26 lutego 2026, 20:44
Jan Mieńciuk

 

środa, 25 lutego 2026

MATKA

 






serce
które czuje
pierwsze

dom
stół
powrót

serce
ranione
najbliżej

„niech mi się stanie”

droga
aż na Golgota

Jezus Chrystus
z wysokości krzyża:
„oto Matka twoja”

wszyscy jesteśmy
jej dziećmi

płaszcz
ochrona
cisza

„czyńcie
co wam powie
Syn”

Środa, 25 lutego 2026r. -REKOLEKCJE w św. JADWIDZE
( na podstawie kazania O. Krzysztofa Jezierskiego)
Jan Mieńciuk

Obraz z www.