Zgubiłem okulary
nie zgubiłem
ktoś je zabrał i schował
tylko gdzie no gdzie
Szukam wszędzie
na kanapie i pod kanapą
pod łóżkiem i pod kołdrą
pod poduszką
w kuchni pod kredensem
w łazience pod prysznicem
w garderobie i na balkonie
Nigdzie nie ma mojej zguby
a bez nich nie mogę żyć
wołam moją opiekunkę
ratuj proszę w mym frasunku
Przyszła moja opiekunka
w błękitnej jak niebo sukni
Alicja na imię ma
Srebrnym głoskiem pyta
co widziałeś kto tu był
a w jej oczach nieba błękit
obłoczki jak łabędzie na stawie
Ach moja miła były tu och były
jakieś stwory duże i skrzydlate
jakby mole zmutowane
Bo to teraz AI strasznie rządzi
ze słonia zrobi karła
ze zwykłego mola
strasznego potwora
Tak widziałem trzy istoty
szarobiałe nade mną płynęły
coś tam niosły coś taszczyły
czy do kuchni czy do łazienki
a może przez okno wyfrunęły
Moja miła opiekunka
w sukience błękitnej jak niebo
dwie godziny szuka aż w końcu
śpiewnym głosem woła
Z N A L A Z Ł A M
Te skrzydlate stwory
twoje okulary
w koszu na pranie schowały
Och jakie to szczęście
okulary na nosie swoim mieć
i latek osiemdziesiąt pięć
Dzięki tobie niewiasto błękitów
życie znowu pięknym się staje
jak w twojej krainie czarów
Choć na imię mi Alicja
nie jestem z krainy czarów
ale uczennicą beskidzkich aniołów
co skrzydła noszą w plecaku
nawet przy słonecznej pogodzie
A ja noszę szeroką
lekką przewiewną sukienkę
co skrzydełka moje kryje
aby być na każde twoje zawołanie
Usiądź wygodnie na fotelu
a ja herbatki z ambrozją zrobię
aby dobrze i błogo było tobie
Jakie to szczęście mieć
latek osiemdziesiąt pięć
Przynieś miła przynieś
tę najlepszą na świecie herbatkę
siądź na chwilę przy mnie i wysłuchaj
opowieść tobie opowiem
o moim świecie tak niezwykłym
Tam mieszka Bach Beethoven
cienie nocy i księżyców
tam jednorożec w złotej karcie
Konstanty Gałczyński jest woźnicą
wiezie baśnie z tysiąca i jednej nocy
Słuchaj miła słuchaj
opowieść będzie długa
bo to szczęście mieć
latek osiemdziesiąt pięć
Czwartek, 24 września 2026r.
Jan Mieńciuk























