Był to koncert szczególny – pełen wdzięczności,
wzruszenia i wiary. Jego inicjatorem i organizatorem był Ireneusz Warta, który
przed rokiem znalazł się w bardzo ciężkim stanie zdrowia. Trafił do szpitala w
stanie niemal beznadziejnym, klinicznym. Lekarze przeprowadzili operację i
zrobili wszystko, co było w ich mocy, jednak nie dawali większych nadziei na
powrót do zdrowia.
W tym trudnym czasie bardzo wiele osób – zarówno
członków rodziny, jak i przyjaciół oraz znajomych – otoczyło Ireneusza
modlitwą. Szczególnie najbliższa rodzina modliła się o jego uzdrowienie za
wstawiennictwem Służebnicy Bożej Siostry Marii Dulcissimy.
W chwilach największego bólu i cierpienia, kiedy
Irek skarżył się na swój los, usłyszał słowa, które głęboko zapadły mu w serce:
„Ty nie czepiaj się krzyża – ty się jego złap.”
Irek przylgnął do krzyża…
I właśnie wtedy rozpoczęła się jego droga
nadziei.
Wbrew wszelkim negatywnym prognozom lekarskim
powrócił do zdrowia. Dziś, jako człowiek wdzięczny za otrzymany dar, postanowił
podziękować za łaskę uzdrowienia, organizując uroczysty koncert ku czci
Służebnicy Bożej Siostry Marii Dulcissimy.
Stał się on pięknym świadectwem wiary, wdzięczności i zawierzenia Bogu.
W koncercie, zorganizowanym przez Ireneusza,
wystąpili licznie zgromadzeni artyści:
zespół „Z głębi serca” w składzie:
Eugeniusz Niechcioł – gitara basowa
Szymon Niechcioł – pianino
Katarzyna Wojciechowska-Tam – wokal
Patryk Filipowicz – gitara harfowa
Miłosz Nosiadek – skrzypce
Ireneusz Warta – instrumenty perkusyjne
Wystąpili również: zespół „Karolina”,
Grażyna Grzegorek – solo piano, Adam Żaak – solo voc., Antonik Kreis i
przyjaciele.
Miałem również zaszczyt przeczytać wiersz
poświęcony czcigodnej Służebnicy Bożej Siostrze Marii Dulcissimie.
Mimo późnej pory świątynia licznie wypełniła się
słuchaczami – zarówno starszymi, jak i młodymi – miłośnikami pieśni, muzyki i
poezji sakralnej. Wielu przybyło także po to, aby zobaczyć człowieka, którego
powrót do zdrowia stał się dla niego samego i jego bliskich szczególnym
świadectwem wiary i nadziei.
Pięknym i symbolicznym wotum wdzięczności
Ireneusza był namalowany obraz
czcigodnej Służebnicy Bożej Siostry Dulcissimy oraz Siedemdziesiąt
czerwonych róż, które symbolizowały siedemdziesięciu lat jego życia, a jedna
biała róża – nowe życie otrzymane po uzdrowieniu.
Był to niezwykle wymowny znak: siedemdziesiąt lat
dotychczasowego życia i jedna biała róża – jak początek nowego rozdziału.
Sam Ireneusz przez cały koncert aktywnie
uczestniczył w jego przebiegu. Zasiadł za perkusją, nadając muzyce rytm i
energię, a jednocześnie czuwał nad całością artystycznego wydarzenia.
Koncert był czymś więcej niż tylko spotkaniem
muzyki, śpiewu i poezji.
Był dziękczynieniem za dar życia.
Był świadectwem wiary w chwilach próby.
Był także przypomnieniem, że człowiek w
cierpieniu nie powinien odrzucać krzyża, lecz – jak usłyszał Ireneusz – „złapać
się go” i trwać przy nim z nadzieją.
Tego wieczoru muzyka i poezja stały się modlitwą
wdzięczności, a siedemdziesiąt czerwonych i jedna biała róża – wymownym znakiem
życia, które po raz kolejny otrzymało swój dar.
Jan Mieńciuk















