piątek, 13 lutego 2026

W CZASIE CHAOSU I KRYZYSU WARTOŚCI

 


Żyjemy w czasie głębokich zawirowań politycznych i ideologicznych. Konflikt między ugrupowaniami nie tylko trwa — on narasta, przybierając formę permanentnego napięcia społecznego. Spór między lewicą a prawicą, a także między rządem a Prezydentem, który otwarcie deklaruje obronę wartości etycznych i moralnych, przestał przypominać demokratyczną debatę. Coraz częściej nosi znamiona wojny — nie tyle na argumenty, co na narracje i emocje.

Wskazywanie przez środowiska prawicowe błędów i wypaczeń obozu rządzącego nie prowadzi dziś do żadnej realnej korekty. Przeciwnie — zamiast naprawy pogłębia jedynie podziały. Argumenty opozycji trafiają w próżnię, nie wywołując społecznego rezonansu. Rządzący, z premierem na czele, posiadają własne racje, własny język i własny przekaz. W takiej sytuacji dialog przestaje być narzędziem porozumienia, a staje się jedynie pozorem rozmowy.

Niektórzy powiedzą, że zło nie podlega dyskusji. Jak w obrazie biblijnym — z szatanem się nie dialoguje. Jest on mistrzem przeinaczania sensów: potrafi to, co jasne, obrzucić błotem i nazwać ciemnością. W takim świecie tłumaczenie, prostowanie czy racjonalne argumentowanie często okazują się bezsilne.

Im bardziej środowiska prawicowe, wspierające postawę Prezydenta, próbują bronić trwałych wartości, tym intensywniej zaplecze polityczne związane z Donaldem Tuskiem, Włodzimierzem Czarzastym czy Jerzym Żurkiem interpretuje rzeczywistość na własną korzyść. W tym sporze dobro wspólne — dobro narodu — schodzi na dalszy plan. Ci, którzy dysponują dominującymi mediami, potrafią skutecznie kształtować narrację i wpływać na społeczeństwo przyzwyczajone do biernego odbioru przekazów informacyjnych.

Skutkiem tego jest narastający chaos, coraz głębsze zawirowania i brak społecznej jedności. Zachwiane zostały podstawowe wartości etyczne i moralne — a tam, gdzie one słabną, pojawia się poczucie zagubienia i bezsensu.

Z rosnącym sceptycyzmem obserwuję również działania samych partii prawicowych. Ich argumenty, choć często merytoryczne, nie przebijają się do świadomości społecznej. Brakuje im siły sprawczej, a niekiedy także czytelnego języka, który potrafiłby dotrzeć poza własne środowisko.

Czy w takich warunkach możliwa jest jedność? Na poziomie politycznym — wydaje się to dziś niemal nierealne. Jedność może jednak zacząć się gdzie indziej. Być może jedyną przestrzenią, w której wszyscy — mimo różnic — mogliby stanąć obok siebie, jest przestrzeń duchowa. Wspólna modlitwa, nawet przy odmiennym postrzeganiu rzeczywistości, ma moc budowania więzi głębszej niż jakikolwiek kompromis polityczny.

Tymczasem sporadyczne inicjatywy — Msza Święta sprawowana raz w miesiącu niejako „z urzędu” — to zdecydowanie za mało. Potrzeba autentycznego, spontanicznego zaangażowania ludzi i środowisk, którym naprawdę zależy na dobru Ojczyzny, a nie jedynie na utrzymaniu wpływów czy racji ideologicznych.

Los naszego kraju w dużej mierze zależeć będzie od postawy chrześcijan, a szczególnie katolików. Od tego, czy potrafią oni wyjść poza deklaracje i stać się realnym świadectwem wartości, które głoszą.

Pisałem o tym już nieraz. Dotąd jednak moje słowa ginęły w szumie informacyjnym. Być może i ten głos przejdzie bez echa. A być może — trafi do tych, którzy jeszcze wierzą, że odnowa zaczyna się od sumienia.
Chorzów 13 lutego 2026r.

Dołączam linki do wcześniejszych wpisów ba blogu
Jan Mieńciuk
https://janekm2.blogspot.com/2025/02/msza-swieta-za-ojczyzne-i-nasze-miasto.html

https://janekm2.blogspot.com/2026/01/spotkanie-w-piekarach-slaskich-kilka.html

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz