piątek, 2 kwietnia 2021

WIELKI TYDZIEŃ



Wielki Piątek 2 kwietnia 2021r. Męka Pana Jezusa, Droga Krzyżowa, ukrzyżowanie i złożenie do grobu. Do tego dnia  Jezus przygotowywał swoich uczniów przez cały czas nauczania, przemienieniu się na Górze Tabor.  Co z tego wynikło? Uczeń, który miał się troszczyć o sprawy materialne przy pierwsze nadarzającej się okazji zdradził. Ten, którego Jezus nazwał Skałą przy pierwszej okazji zaparł się Mistrza. Reszta rozpierzchła się jak myszy. W najtrudniejszej chwili bolesnych zmagań pozostał sam. Tylko niewiasta przedarła się przez tłum nienawistny, aby otrzeć twarz Jezusowi. Tylko Matka wiernie towarzyszyła za orszakiem skazańców dźwigających krzyż. Ile wieków już minęło, wciąż powtarza się historia tak samo. Człowiek wie wszystko o Chrystusie-  żyje jakby go nie było.

Dziś dostałem pocztą miły prezent – książkę ks. Antoniego  Balcerzaka „ Spotkanie 
z Jezusem na Drodze Krzyżowej”- rozważania Ewangeliczne. Dziś ma już 85 lat. Kiedyś  chodziliśmy pielgrzymką z Kętrzyna do Ostrej Bramy( lata 2007 – 2012). Nazwałem najpiękniejszymi  „Rekolekcjami w drodze”.  Nauczył mnie jak zawierzać wszystko Panu Bogu, jak się modlić- gdy trzeba iść w spiekocie dnia 35 km

czwartek, 1 kwietnia 2021

CHRYSTUS WCIĄŻ NA NOWO UMYWA NOGI

WIELKI CZWARTEK, 1 kwietnia 2021 r. Dziś dla tych co nie przyjdą na uroczystości Wielkiego Czwartku w kościele św. Jadwigi o godz. 8 ks. Proboszcz   udzielił św. Komunii. Znowu rekord zachorowań na koronawirusa, bo aż ponad 35 295 stwierdzonych przypadków, w tym na Śląsku 5997. Coraz częściej słyszę wypowiedzi, że oto żyjemy w czasach Wielkiej Apokalipsy. Tylko autorzy katastroficznych filmów pokazują pękanie ziemi, rozlanie się wulkanów, otchłań ziejącą ogniem na wzór opowieści science fiction. Ale przecież nie musi tak koniecznie wyglądać. A może to właśnie czas aby zatrzymać się na chwilę, stanąć w prawdzie, zobaczyć, że tam gdzie  technika wyprzedza etykę prowadzi do katastrofy. Można mnożyć przykłady ... ale po co?

Przeżywamy uroczystość Wielkiego Czwartku. Dziś Chrystus w Wieczerniku umył wszystkim nogi. Nie tylko wiernym swoim uczniom, ale i zdrajcy. To właśnie ten, w Ogrójcu pocałunkiem wydał swojego nauczyciela.

Trzecie Tysiąclecie – Chrystus wciąż na nowo umywa nogi nie tylko tym, którzy poświęcili swoje życie i wiernie trwają przy Mistrzu, ale i tym, którzy głośno się modlą mając wzniesione ręce wysoko, a jednocześnie  myślą tylko o swoich korzyściach.

 

 

 

 

 

Ciąg dalszy nastąpi

środa, 31 marca 2021

NATURALNA SELEKCJA ?


Wielka Środa, 31 marca 2021 r. Wielki Tydzień trwa od Niedzieli Palmowej, którą wyjątkowo przeżyłem w Piekarach. W piątek ubiegłego tygodnia Alicja ze swoim „groźnym zwierzem” wyjechała do domu. Jest cisza i nie ma żadnych przykrych aromatów. Obrażona, że zrobiłem zdjęcie z kupami jej psa zamknęła swój pokój. No cóż  panna ma prawo się obrażać. Może ta scysja zmobilizuje ją do szukania nowego mieszkania do kupienia.... Chociaż nie bardzo to widzę. Widząc jej zapał nie bardzo wierzę.... Może jednak się uda. Wyjdzie to wszystkim na dobre.

Wielka  Środa jest wyjątkowo słonecznym i ciepłym dniem. Byłem umówiony telefonicznie na wizytę u dr reumatolog w Świętochłowicach. Gdy przyszedłem (trochę wcześniej) okazało się, że nie ma mnie w rejestrze osób zapisanych (nie zabrałem notatki z nr telefonu i daty kiedy dzwoniłem). Zaproponowano  inny termin, zaraz po świętach. Wiedząc, że nic nie wskóram zgodziłem się. Wracałem przez Skałkę. Prawie tłumy młodych ludzi na spacerze, młodych rodziców z dziećmi. Więcej niż połowa bez maseczek. Tymczasem nowych zachorowań na koronawirusa 32874 - zdiagnozowane nowe przypadki, w tym na Śląsku 6092. A swoją drogą chciałbym wiedzieć – ile bakterii mieści się  w maseczce po jednym dniu noszenia. W przypadku drugiego i trzeciego dnia zapewne do potęgi  n-tej.

Pomału, systematycznie wszyscy przechorujemy. Słabsze organizmy umrą, bez względu na wiek. Czy to naturalna selekcja ? 

wtorek, 30 marca 2021

GROŹNY OBROŃCA ALISI

 

Żadne prośby i uwagi do Alicji, że mieszkając w takim psim odorze, ubranie nasiąknie tymi „perfumami” niestety nie skutkowały. Znowu Jacek usłyszał szczekanie, a po krótkim czasie poczuł okropny odór. Więc otworzył drzwi i zobaczył, że ponownie pies  załatwił się na podłogę. Tym razem z progu pokoju zrobił zdjęcie (2021-03-12) oraz posłał na priv Fb. Niestety nic nie poskutkowało, a nawet odwrotnie. Wyznała, że musi  mieć pieska przy sobie bo się boi gdyż jestem niebezpiecznym „seksistą” i ten „rottweiler” będzie ją bronił. No rzeczywiście przy każdej okazji robi sporo hałasu, a jeszcze więcej smrodu. Na pytanie to po coś przyjechała?  Przecież twoja mama zna mnie od wielu lat i dla Twojego dobra by ostrzegła. Najbardziej wstrząsającą była odpowiedź Alicji- jest tu po to, aby za mnie się modlić. Ale ja nie potrzebuję aby jakieś baby za mnie albo nade mną się modliły. Wystarczy, gdy wszystkie troski i radości złożę na ołtarzu Pana podczas Eucharystii. Przypomniało mi się spotkanie modlitewne, które odbyło się wcześniej. Otóż  w piątek, 27 listopada 2020 r. po mszy wieczornej odwiedziła mnie grupa modlitewna z Bukowna. Przy zapalonych świecach uwielbialiśmy Ojca Stworzyciela wszelkiego dobra, Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata zrodzonego z najczystszej Dziewicy Maryi i Ducha Świętego, Który Jest. Wszystko transmitowała z komórki na swoją stronę Fb. Po pewnym czasie modlitw lider zasugerował, że będzie modlić się nad każdym obecnym na modlitwie. Odmówiłem, wyjaśniając (później) że taką modlitwę z nałożeniem rąk może prowadzić tylko egzorcysta i w szczególnych sytuacjach kapłan ( w wersji uproszczonej opisałem w poście z dnia 27 listopada 2020 r. ).

Odczułem jakiś wielki niepokój...  Ten piesek, wprawdzie mały ale groźnie warczący, wydzielający okropną woń zaczyna mi się z czymś kojarzyć... Tylko w filmowych horrorach czarny brytan jako uosobienie demona. W rzeczywistości szatan jest o wiele bardziej przebiegły i może przywdziać każdą skórę....

 

Ludzie nad brzegiem wielkiego jeziora

ubrani w togi dostojeństw

czekali

z głębin wypłynie ogromne monstrum

tymczasem kilka metrów dalej

na piasku wygrzewał się młodziutki

niewinnie wyglądający smok.

 

 

 

Ciąg dalszy nastąpi

poniedziałek, 29 marca 2021

LOKATORKA

 Gdy wrócił Jacek z sanatorium w listopadzie, lokatorka Alicja mieszkała w swoim pokoiku z  swoją psiną. Ponieważ był zajęty szeregiem spraw na początku nie zwracał szczególnej uwagi na jakieś niemiłe zapachy z jej pokoju. Potem, w połowie grudnia wyjechał w poznańskie do rodziny. Wrócił do domu na początku stycznia.  Znowu odczuł odór z pokoju lokatorki. Alicja wprawdzie przed zamieszkaniem wspomniała, że chce  mieszkać ze swoją pupilką –pekińczykiem- suczką Gagą i tylko ona będzie opiekować się  nią i wychodzić na spacer. Jacek widział  tego rodzaju pieska u sąsiadów o piętro niżej- taka bardzo miła pieścioszka i lizuska. W mieszkaniu nie było czuć żadnych niemiłych zapachów. Nie miał więc żadnych przeciwwskazań.  Tymczasem Alicja z pieskiem swoim na spacer wychodzi o  6 rano i o godz. 16, gdy wraca z pracy. Pies przez 10 godz. musi siedzieć w pokoju sam. W umowie Jacek nie zaznaczył żadnych warunków dobrego współmieszkania. Przecież oboje chodzą do kościoła, wierzą w tego samego Boga, Chrystusa, więc współdzielenie mieszkania miało być bez żadnych problemów. Rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna. Jacek kilka razy zwracał uwagę lokatorce, że z jej pokoju strasznie jedzie odorem. Alicja wciąż twierdziła, że nic nie czuje. Pewnego razu gdy pies szczekał a z pokoju szedł wyjątkowo silny odór otwarł drzwi jej pokoju. Na podłodze zobaczył psie odchody i mocz. Pannie lokatorce ten odór nie przeszkadzał. Odchody posprzątała i była szczęśliwa.

Ciąg dalszy nastąpi

niedziela, 28 marca 2021

W DOMU

  

Stosuj środki ostrożności

wobec wielkich pobożności

Jacek wrócił ze sanatorium, do domu już około godz. 16. Przed domem pożegnał się z Frankiem. Nie zapraszał na kawę do mieszkania, co zwykle czyni. Ale po trzytygodniowej nieobecności w domu był ciekaw jak to mieszkanie wygląda – pod opieką lokatorki Alicji.

Właściwie nic się nie zmieniło.  Na stole przykrytym obrusem przybyła dodatkowo serwetka ze wzorem adwentowym. Alicji nie było w mieszkaniu. Przyszła z mamą Beatą. Były na mszy w naszym kościele na godz. 16. Beata pochwaliła się, że poprosiła proboszcza o zgodę, aby czytać liturgię Słowa. Zaskoczyło to Jacka ogromnie- taka niecodzienna inicjatywa. Czy nie za bardzo pcha się zaraz na piedestał?  Zwłaszcza, że jak później wyznała, ponoć rozmawiała z proboszczem o zainicjowaniu grupy modlitewnej.

To już całkiem niezrozumiałe... Przyjechały baby z Bukowna ewangelizować Chorzów?
Jacek wiedział, że Beata lubi być na świeczniku i gdzie tylko da „się wpychać”. Ale żeby aż tak...  Ale umowa już była podpisana i Alicja zameldowana na pobyt czasowy –do sierpnia.  W domu były takie, takie pobożne..., że aż strach. Jacek też jest pobożny, ale zawsze boi się, aby jego wiara nie była tylko na pokaz.  Najbardziej krzyżują Chrystusa właśnie ludzie, których pobożność na pokaz.

To przecież najbardziej pobożni faryzeusze i uczeni w piśmie wydali wyrok na Jezusa. Pobożnym żydom zgromadzonym przed Piłatem nakazali, aby krzyczeli „-Ukrzyżuj ...”.

Nic, albo całkiem nie wiele od tamtego czasu się zmieniło....

 

 

Ciąg dalszy nastąpi

czwartek, 18 marca 2021

NIEZWYKŁY TURNUS

Jesienny wiatr ostatnie liście zrywa z drzew. Kończy się turnus sanatoryjny. W  Polsce wzmaga się ilość zakażeń koronawirusem. To był ostatni turnus. Od listopada wszystkie sanatoria wstrzymują przyjęcie kuracjuszy. Jeszcze tylko kilka spacerków po okolicach zrobi Jacek. Przyjdzie do  Kościoła Chrystusa Króla.  Tutaj wieczorna msza jest sprawowana o godz.16. Ksiądz po przeczytaniu Ewangelii nie prawi kazań, a w zamian jest rozbudowana modlitwa wiernych. Eucharystia jest tak dopasowana aby kuracjusze mogli zdążyć przed kolacją. 
Czas aby zrobić posumowania pobytu w tutejszym uzdrowisku.  To niezwykłe – okazuje się, że czas spędzony w izolatce nie wyrządził Jackowi szkody, ale pomógł nauczyć się jak organizować pożytecznie czas. I to, że  szybko zareagował po otrzymaniu SMS-u od księdza o dodatnim wyniku testu na COVID 19, pokazał lekarzowi przysporzyło mu serdecznych ludzi. Ostatni dzień –wyjątkowo słoneczna niedziela. Tradycyjnie rano msza św. w kościele. Jeszcze krótki spacer, zrobienie kilku zdjęć. Po obiedzie jedziemy grupką do domu. Był to pobyt zupełnie inny od wszystkich turnusów.  Najbardziej niezwykły turnus nie tylko dla Jacka ale też dla wszystkich kuracjuszy – jedyny turnus podczas którego nie było żadnych imprez, spotkań w kawiarni, wycieczek krajoznawczych.

 






Ciąg dalszy nastąpi