piątek, 2 kwietnia 2021
WIELKI TYDZIEŃ
czwartek, 1 kwietnia 2021
CHRYSTUS WCIĄŻ NA NOWO UMYWA NOGI
WIELKI CZWARTEK, 1 kwietnia 2021 r. Dziś dla tych co nie przyjdą na uroczystości Wielkiego Czwartku w kościele św. Jadwigi o godz. 8 ks. Proboszcz udzielił św. Komunii. Znowu rekord zachorowań na koronawirusa, bo aż ponad 35 295 stwierdzonych przypadków, w tym na Śląsku 5997. Coraz częściej słyszę wypowiedzi, że oto żyjemy w czasach Wielkiej Apokalipsy. Tylko autorzy katastroficznych filmów pokazują pękanie ziemi, rozlanie się wulkanów, otchłań ziejącą ogniem na wzór opowieści science fiction. Ale przecież nie musi tak koniecznie wyglądać. A może to właśnie czas aby zatrzymać się na chwilę, stanąć w prawdzie, zobaczyć, że tam gdzie technika wyprzedza etykę prowadzi do katastrofy. Można mnożyć przykłady ... ale po co?
Przeżywamy uroczystość Wielkiego Czwartku. Dziś Chrystus w Wieczerniku umył wszystkim nogi. Nie tylko wiernym swoim uczniom, ale i zdrajcy. To właśnie ten, w Ogrójcu pocałunkiem wydał swojego nauczyciela.
Trzecie Tysiąclecie – Chrystus wciąż na nowo umywa nogi nie tylko tym, którzy poświęcili swoje życie i wiernie trwają przy Mistrzu, ale i tym, którzy głośno się modlą mając wzniesione ręce wysoko, a jednocześnie myślą tylko o swoich korzyściach.
Ciąg dalszy nastąpi
środa, 31 marca 2021
NATURALNA SELEKCJA ?
Wielka Środa jest
wyjątkowo słonecznym i ciepłym dniem. Byłem umówiony telefonicznie na wizytę u
dr reumatolog w Świętochłowicach. Gdy przyszedłem (trochę wcześniej) okazało
się, że nie ma mnie w rejestrze osób zapisanych (nie zabrałem notatki z nr
telefonu i daty kiedy dzwoniłem). Zaproponowano
inny termin, zaraz po świętach. Wiedząc, że nic nie wskóram zgodziłem
się. Wracałem przez Skałkę. Prawie tłumy młodych ludzi na spacerze, młodych
rodziców z dziećmi. Więcej niż połowa bez maseczek. Tymczasem nowych zachorowań
na koronawirusa 32874 - zdiagnozowane nowe przypadki, w tym na Śląsku
Pomału, systematycznie wszyscy przechorujemy. Słabsze organizmy umrą, bez względu na wiek. Czy to naturalna selekcja ?
wtorek, 30 marca 2021
GROŹNY OBROŃCA ALISI
Żadne prośby i uwagi do Alicji, że mieszkając w takim psim odorze, ubranie nasiąknie tymi „perfumami” niestety nie skutkowały. Znowu Jacek usłyszał szczekanie, a po krótkim czasie poczuł okropny odór. Więc otworzył drzwi i zobaczył, że ponownie pies załatwił się na podłogę. Tym razem z progu pokoju zrobił zdjęcie (2021-03-12) oraz posłał na priv Fb. Niestety nic nie poskutkowało, a nawet odwrotnie. Wyznała, że musi mieć pieska przy sobie bo się boi gdyż jestem niebezpiecznym „seksistą” i ten „rottweiler” będzie ją bronił. No rzeczywiście przy każdej okazji robi sporo hałasu, a jeszcze więcej smrodu. Na pytanie to po coś przyjechała? Przecież twoja mama zna mnie od wielu lat i dla Twojego dobra by ostrzegła. Najbardziej wstrząsającą była odpowiedź Alicji- jest tu po to, aby za mnie się modlić. Ale ja nie potrzebuję aby jakieś baby za mnie albo nade mną się modliły. Wystarczy, gdy wszystkie troski i radości złożę na ołtarzu Pana podczas Eucharystii. Przypomniało mi się spotkanie modlitewne, które odbyło się wcześniej. Otóż w piątek, 27 listopada 2020 r. po mszy wieczornej odwiedziła mnie grupa modlitewna z Bukowna. Przy zapalonych świecach uwielbialiśmy Ojca Stworzyciela wszelkiego dobra, Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata zrodzonego z najczystszej Dziewicy Maryi i Ducha Świętego, Który Jest. Wszystko transmitowała z komórki na swoją stronę Fb. Po pewnym czasie modlitw lider zasugerował, że będzie modlić się nad każdym obecnym na modlitwie. Odmówiłem, wyjaśniając (później) że taką modlitwę z nałożeniem rąk może prowadzić tylko egzorcysta i w szczególnych sytuacjach kapłan ( w wersji uproszczonej opisałem w poście z dnia 27 listopada 2020 r. ).
Odczułem jakiś wielki niepokój... Ten piesek, wprawdzie mały ale groźnie warczący, wydzielający okropną woń zaczyna mi się z czymś kojarzyć... Tylko w filmowych horrorach czarny brytan jako uosobienie demona. W rzeczywistości szatan jest o wiele bardziej przebiegły i może przywdziać każdą skórę....
Ludzie nad brzegiem wielkiego jeziora
ubrani w togi dostojeństw
czekali
z głębin wypłynie ogromne monstrum
tymczasem kilka metrów dalej
na piasku wygrzewał się młodziutki
niewinnie wyglądający smok.
Ciąg dalszy nastąpi
poniedziałek, 29 marca 2021
LOKATORKA
Gdy wrócił Jacek z sanatorium w listopadzie, lokatorka Alicja mieszkała w swoim pokoiku z swoją psiną. Ponieważ był zajęty szeregiem spraw na początku nie zwracał szczególnej uwagi na jakieś niemiłe zapachy z jej pokoju. Potem, w połowie grudnia wyjechał w poznańskie do rodziny. Wrócił do domu na początku stycznia. Znowu odczuł odór z pokoju lokatorki. Alicja wprawdzie przed zamieszkaniem wspomniała, że chce mieszkać ze swoją pupilką –pekińczykiem- suczką Gagą i tylko ona będzie opiekować się nią i wychodzić na spacer. Jacek widział tego rodzaju pieska u sąsiadów o piętro niżej- taka bardzo miła pieścioszka i lizuska. W mieszkaniu nie było czuć żadnych niemiłych zapachów. Nie miał więc żadnych przeciwwskazań. Tymczasem Alicja z pieskiem swoim na spacer wychodzi o 6 rano i o godz. 16, gdy wraca z pracy. Pies przez 10 godz. musi siedzieć w pokoju sam. W umowie Jacek nie zaznaczył żadnych warunków dobrego współmieszkania. Przecież oboje chodzą do kościoła, wierzą w tego samego Boga, Chrystusa, więc współdzielenie mieszkania miało być bez żadnych problemów. Rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna. Jacek kilka razy zwracał uwagę lokatorce, że z jej pokoju strasznie jedzie odorem. Alicja wciąż twierdziła, że nic nie czuje. Pewnego razu gdy pies szczekał a z pokoju szedł wyjątkowo silny odór otwarł drzwi jej pokoju. Na podłodze zobaczył psie odchody i mocz. Pannie lokatorce ten odór nie przeszkadzał. Odchody posprzątała i była szczęśliwa.
Ciąg dalszy nastąpi
niedziela, 28 marca 2021
W DOMU
Stosuj środki ostrożności
wobec wielkich pobożności
Jacek wrócił ze sanatorium, do domu już około godz. 16. Przed domem pożegnał się z Frankiem. Nie zapraszał na kawę do mieszkania, co zwykle czyni. Ale po trzytygodniowej nieobecności w domu był ciekaw jak to mieszkanie wygląda – pod opieką lokatorki Alicji.
Właściwie nic się nie zmieniło. Na stole przykrytym obrusem przybyła dodatkowo serwetka ze wzorem adwentowym. Alicji nie było w mieszkaniu. Przyszła z mamą Beatą. Były na mszy w naszym kościele na godz. 16. Beata pochwaliła się, że poprosiła proboszcza o zgodę, aby czytać liturgię Słowa. Zaskoczyło to Jacka ogromnie- taka niecodzienna inicjatywa. Czy nie za bardzo pcha się zaraz na piedestał? Zwłaszcza, że jak później wyznała, ponoć rozmawiała z proboszczem o zainicjowaniu grupy modlitewnej.
To już całkiem niezrozumiałe... Przyjechały baby z Bukowna
ewangelizować Chorzów?
Jacek wiedział, że Beata lubi być na świeczniku i gdzie tylko da „się wpychać”.
Ale żeby aż tak... Ale umowa już była podpisana
i Alicja zameldowana na pobyt czasowy –do sierpnia. W domu były takie, takie pobożne..., że aż
strach. Jacek też jest pobożny, ale zawsze boi się, aby jego wiara nie była
tylko na pokaz. Najbardziej krzyżują
Chrystusa właśnie ludzie, których pobożność na pokaz.
To przecież najbardziej pobożni faryzeusze i uczeni w piśmie wydali wyrok na Jezusa. Pobożnym żydom zgromadzonym przed Piłatem nakazali, aby krzyczeli „-Ukrzyżuj ...”.
Nic, albo całkiem nie wiele od tamtego czasu się zmieniło....
Ciąg dalszy nastąpi
czwartek, 18 marca 2021
NIEZWYKŁY TURNUS
Jesienny wiatr ostatnie liście zrywa z drzew. Kończy się
turnus sanatoryjny. W Polsce wzmaga się
ilość zakażeń koronawirusem. To był ostatni turnus. Od listopada wszystkie
sanatoria wstrzymują przyjęcie kuracjuszy. Jeszcze tylko kilka spacerków po
okolicach zrobi Jacek. Przyjdzie do
Kościoła Chrystusa Króla. Tutaj
wieczorna msza jest sprawowana o godz.16. Ksiądz po przeczytaniu Ewangelii nie
prawi kazań, a w zamian jest rozbudowana modlitwa wiernych. Eucharystia jest
tak dopasowana aby kuracjusze mogli zdążyć przed kolacją.
Czas aby zrobić posumowania pobytu w tutejszym
uzdrowisku. To niezwykłe – okazuje się,
że czas spędzony w izolatce nie wyrządził Jackowi szkody, ale pomógł nauczyć
się jak organizować pożytecznie czas. I to, że
szybko zareagował po otrzymaniu SMS-u od księdza o dodatnim wyniku testu
na COVID 19, pokazał lekarzowi przysporzyło mu serdecznych ludzi. Ostatni dzień
–wyjątkowo słoneczna niedziela. Tradycyjnie rano msza św. w kościele. Jeszcze
krótki spacer, zrobienie kilku zdjęć. Po obiedzie jedziemy grupką do domu. Był
to pobyt zupełnie inny od wszystkich turnusów.
Najbardziej niezwykły turnus nie tylko dla Jacka ale też dla wszystkich
kuracjuszy – jedyny turnus podczas którego nie było żadnych imprez, spotkań w
kawiarni, wycieczek krajoznawczych.
Ciąg dalszy nastąpi









