Jest inny. Tylko nam się wydaje, że nic nowego
się nie dzieje.
Wiele zdarzeń podobnych powraca każdego dnia — a jednak każde jest inne.
Tradycyjnie rozpocząłem dzień znakiem krzyża i
modlitwą.
Eucharystia w kościele św. Floriana.
Jeszcze jedna korekta protezy zębowej — tym
razem w gabinecie protetyka.
Niewiele podszlifował, ale już nie uwiera w dziąsło.
Szaleje wiosna. Kwitną drzewa.
Bielą się czeremchy na tle błękitnego nieba.
Taka codzienność — niepowtarzalny urok poezji
życia.
Wydrukowałem kilka egzemplarzy nowej książki o
kraju mojego dzieciństwa.
Często powracam do minionych lat — do Wileńszczyzny.
Tam wszystko się zaczęło.
Książce nadałem tytuł: „Historia cierniem pisana”.
Dzień przeminął. Zgasły ostatnie blaski.
Na granatowym niebie gwiazdozbiory mrużą oczy.
Wielki Wóz wiezie nowe sny
i nadzieję, że jutro będzie dobrym dniem.
Jeszcze tylko modlitwa do Matki Bożej —
najprostszym słowem proszę o opiekę
na spokojny sen.
Jan Mieńciuk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz