czwartek, 30 kwietnia 2026

POCIĄG PAPIESKI – W PAMIĘCI I SERCACH

 



Są takie chwile, które nie przemijają. Nie dlatego, że pamięć jest wierna, lecz dlatego, że serce nie potrafi ich oddać przeszłości. Wracają niepostrzeżenie — w zapachu deszczu, w dźwięku tłumu, w ciszy, która zapada po wielkim wydarzeniu.

Pamiętam czerwiec 1983 roku. Na Muchowcu padał ulewny deszcz, a jednak nikt nie odchodził. Staliśmy — przemoknięci, a zarazem szczęśliwi — oczekując na naszego Ojca Świętego, Jan Paweł II. Nie sposób opisać tamtej radości. Była jak światło, które przenikało wszystko: twarze ludzi, ich gesty, spojrzenia. W takich chwilach człowiek czuje, że nie jest sam — że należy do wspólnoty większej niż on sam.

Minęły lata, a jednak tamto doświadczenie nie zgasło. W 1999 roku znów czekaliśmy. Tym razem w Gliwicach — z niepokojem, bo zdrowie Ojca Świętego budziło obawy. Gdy okazało się, że jednak przyjedzie, coś niezwykłego obudziło się w ludziach. W ciągu jednej nocy przygotowano wszystko, co potrzebne. Nikt nie pytał, czy się opłaca, czy zdąży. Działo się coś więcej niż organizacja — rodziła się wspólnota. Nazwano to później „cudem nad Kłodnicą”. Może słusznie. Bo cud nie zawsze polega na tym, że zmienia się rzeczywistość — czasem wystarczy, że zmienia się człowiek.

Dziś myślę, że Ojciec Święty nie odszedł. Jego obecność nie skończyła się wraz z jego ziemskim życiem. Jest jak ciche światło — niewidoczne, a jednak prowadzące. Wstawia się za nami, przypomina o tym, co najważniejsze: o dobru, które rodzi się między ludźmi, kiedy potrafią być razem, kiedy mają wspólny cel, kiedy nie boją się być dla siebie nawzajem darem.

Może właśnie dlatego narodziła się idea Papieskiego Pociągu.

Od 2006 roku przemierzał on polskie szlaki — nie jak zwykły skład, lecz jak znak pamięci. Zbudowany rękami kolejarzy jako dar wdzięczności, był czymś więcej niż środkiem transportu. Był w drodze — jak człowiek. Nie stał nieruchomo jak pomnik z kamienia. Przyjeżdżał do ludzi. Zatrzymywał się w miastach i małych miejscowościach, jakby chciał powiedzieć: pamięć nie jest czymś odległym — ona żyje, jeśli się nią dzielimy.

W jego wnętrzu można było oglądać obrazy życia papieża. Ale prawdziwy obraz tworzył się na zewnątrz — w oczach tych, którzy przychodzili na perony. W ich skupieniu, w ciszy, w poruszeniu, które trudno nazwać. Jakby każdy z nich spotykał coś więcej niż tylko wspomnienie.

Szczególnie zapisały się w pamięci dni, gdy pociąg przemierzał Śląsk. Jechał przez miasta i miasteczka, zatrzymywał się tam, gdzie czekali ludzie. Był jak pielgrzym — niosący słowo, które nie starzeje się: o godności człowieka, o wierności, o jedności. O tym, że nie jesteśmy stworzeni do podziałów.

A jednak przyszła cisza.

Zaczęto mówić o kosztach, o opłacalności, o rachunku ekonomicznym. Pociąg — który nie przynosił zysku — przestał być potrzebny. Jakby zapomniano, że nie wszystko, co ważne, da się przeliczyć.

I tak pozostało pytanie.

Gdzie jest dziś Papieski Pociąg?

Może gdzieś stoi — odstawiony, zapomniany. A może jego droga po prostu się skończyła. Ale jeśli tak, to czy naprawdę?

Bo przecież jego sens nie polegał na tym, że jeździł. Jego sens polegał na tym, że jednoczył ludzi. Że przypominał, kim jesteśmy, gdy jesteśmy razem.

Słowa Ojca Świętego — „Nie dajcie się podzielić” — brzmią dziś może jeszcze mocniej niż wtedy. Bo podziały nie zaczynają się w wielkiej polityce. Zaczynają się w sercu człowieka.

A jeśli coś może im się przeciwstawić, to nie wielkie idee, lecz proste doświadczenie wspólnoty — takie, jakie rodziło się kiedyś na mokrym od deszczu Muchowcu, w nocnych przygotowaniach w Gliwicach, na peronach śląskich miast.

Może więc ten pociąg wciąż jedzie.

Nie po torach, lecz w pamięci.
Nie między stacjami, lecz między ludźmi.
Nie jako maszyna — lecz jako znak.

I dopóki ten znak trwa, dopóty droga się nie kończy.

Tekst i zdjęcia
Jan Mieńciuk








wtorek, 28 kwietnia 2026

KOLEJARZE

 




Z Ewangelii według św. Mateusza (7,21)
Kto pełni wolę mojego Ojca,
wejdzie do królestwa niebieskiego.


Przy kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach odbywają się cykliczne spotkania Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich – Koło Katowice. Założycielem stowarzyszenia był w 1988 roku Piotr Skupiewski, maszynista pracujący na PKP w DOKP Katowice. Był on również pierwszym prezesem stowarzyszenia – człowiekiem niezwykle dynamicznym, zawsze pełnym niekonwencjonalnych pomysłów.

Od samego początku powstania Niezależnego Związku Zawodowego „Solidarność” był mocno zaangażowany w jego rozwój w latach 1981–1991. Miał specyficzny sposób bycia, ale swoją osobowością gromadził wokół siebie wielu życzliwych ludzi. Niektórym jednak taka bezpretensjonalna postawa przeszkadzała. Doprowadzono więc do zmian personalnych. Prezeską została inna osoba, również pracująca wówczas w DOKP Katowice. Nie przyniosło to jednak ożywienia w działalności stowarzyszenia.

Osoby zajmujące wysokie stanowiska – zarówno w związkach zawodowych, jak i w KSKP – często mówiły o wartościach, o Bogu, o Ewangelii, a jednocześnie własne sprawy, prestiż i osobiste ambicje stawiały na pierwszym miejscu.

W tym czasie na kolei systematycznie następowały wielkie, nieodwracalne zmiany. Pierwszą z nich – jak pamiętam – było usunięcie orzełka z czapki kolejarza. Później Polskie Koleje Państwowe zaczęły dzielić się na poszczególne spółki, takie jak Przewozy Regionalne, Polskie Linie Kolejowe, Cargo, a następnie kolejne podmioty.

Kiedyś kolejarz szedł do służby. Po tych reorganizacjach przychodził już tylko do pracy.

Smutne jest to, że inicjatorami tych zmian byli często ludzie z dyrektorskimi czy generalskimi szlifami, którzy podczas uroczystości państwowych i religijnych stali w pierwszych szeregach oraz zajmowali pierwsze ławki w świątyniach. Jednocześnie innych oceniali z pozycji własnego stanowiska. Niestety, tak dzieje się do dziś.

Wielu mówi o wartościach, o potrzebie przemiany, o Bogu, a w rzeczywistości myśli przede wszystkim o sobie, własnych korzyściach i prestiżu.

Przez pewien czas Katolickie Stowarzyszenie Kolejarzy Polskich prężnie się rozwijało i angażowało wielu młodych ludzi. Najbardziej aktywne były osoby zatrudnione na najniższych stanowiskach zawodowych.


W 2006 roku firma Newag w Nowym Sączu zbudowała Pociąg Papieski. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był ksiądz Ryszard Marciniak. Był to wyraz wdzięczności kolejarzy za pontyfikat Jan Paweł II. Pociąg został uroczyście zainaugurowany 31 maja 2006 roku w Krakowie.

Do dziś kursuje po liniach Polskich Kolei Państwowych. Był między innymi na Śląsku, w Katowicach, przewożąc pielgrzymów do Matki Bożej Piekarskiej.

Słowa: „Kolejarze! Nie dajcie się podzielić. Bądźcie zjednoczeni” to cytat z apelu papieża Jan Paweł II podczas pielgrzymki do naszej Ojczyzny skierowanego do polskich kolejarzy, często przypominany w kontekście jego nauczania o solidarności i jedności zawodowej.

Kolejarze jednak – niestety – podzielili się.

W poniedziałek, 27 kwietnia, w kaplicy przy kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach spotkali się członkowie katowickiego Koła KSKP na comiesięcznym spotkaniu z duszpasterzem kolejarzy okręgu katowickiego, księdzem prałatem Andrzejem Suchoniem, proboszczem tutejszej parafii. Uczestniczyli we Mszy Świętej sprawowanej w intencji kolejarzy, a szczególnie członków katowickiego koła.

Podczas homilii ksiądz nawiązał do Ewangelii o Dobrym Pasterzu, którego owce słuchają, rozpoznając Jego głos. Za obcym głosem nie pójdą. Nie wystarczy zmienić ubiór czy szaty – owce zawsze rozpoznają głos swojego Pasterza.

Niestety, we współczesnym świecie pełnym zawirowań, chaosu i medialnego szumu coraz trudniej rozpoznać, który głos jest prawdziwy, a który jedynie zwodzi i mami.

Z licznego niegdyś Koła KSKP okręgu katowickiego pozostała dziś niewielka grupa. Ci, którzy kiedyś byli czynni zawodowo, a dziś są emerytami, starają się trwać według dawnych zasad. Wyciszyli się, mniej dbają o pozory i własny wizerunek.

 

Tylko Piotruś – jak przed laty – pozostaje zawsze aktywny, pełen energii i niekonwencjonalnych pomysłów. To, co jest w nim szczególne, to fakt, że nigdy się nie wywyższa, lecz zawsze potrafi zejść do poziomu swojego rozmówcy.

JESTEŚMY WSZYSCY MŁODZIEŻĄ TRZECIEGO POKOLENIA.

Po Mszy Świętej koniecznie trzeba było zrobić wspólne zdjęcie z księdzem Andrzejem przed ołtarzem pięknej kaplicy. Potem jeszcze krótkie spotkanie w salce przy kawie i ciastku, chwila rozmowy i wspomnień. Dołączył nawet Piotrek, który nadal – pełen energii i zapału – działa społecznie i zawsze ma tysiące spraw do załatwienia, potrzebnych drugiemu człowiekowi.

Historia Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich pozostawiła wyraźny ślad w dziejach polskiej kolei. Sądzę, że powinienem wrócić do archiwalnych artykułów, odświeżyć pamięć i jeszcze raz opowiedzieć o tym, co było, co trwa  i co przemija.


Wtorek, 28 kwietnia 2026
Tekst i zdjęcia
Jan Mieńciuk

 

 







poniedziałek, 27 kwietnia 2026

HISTORIA

 



Poniedziałek — 27 kwietnia 2026

Dziś odebrałem od introligatora kilka egzemplarzy książki wydrukowanej we własnym zakresie — „własnym sumptem” — Historia cierniem pisana.

Może uda mi się znaleźć zainteresowanie wśród ludzi mojego środowiska oraz sponsora, który pomoże jej zaistnieć.

Treść książki opowiada o kraju mojego pochodzenia — Wileńszczyźnie, o okolicznościach przyjazdu do Polski: najpierw w okolice Słupska i Sławna, a później na Śląsk.


27.04.2026 20:15
Jan Mieńciuk

niedziela, 26 kwietnia 2026

NIEDZIELA DOBREGO PASTERZA

 

 


 — 26 kwietnia 2026

Wyjątkowo chłodna i wietrzna.
Według prognoz synoptyków miał padać deszcz

Jest pogodnie. Po błękitnym niebie
białe obłoki, jak skrzydlate żagle, płyną, kwitną czeremchy

Deszcz o tej porze rolnikom potrzebny jest na wagę złota
może w innych rejonach pada

Podczas porannej Mszy Świętej kapłan w homilii nawiązał do kapłaństwa
-z  każdym rokiem jest mniej kapłanów, mniej dzieci, młodzieży

Tymczasem człowiek usiłuje wszystko logicznie wytłumaczyć
uzasadnia logicznie swoje decyzje

Pan Bóg widzi dalej i więcej niż nasze zapatrzenie w „ja”,
ma plan dla każdego z nas

On — Pasterz i Przewodnik oczekuje naszego TAK
na Jego głos, na Jego wołanie

Tymczasem oczekujemy aby Bóg chodził naszymi drogami

Wszystko można logicznie, poprawnie i teologicznie wytłumaczyć
niewiele z tego wynika

Nie wystarczy mówić wzniosłe poematy
o miłości Boga,  Jego Miłosierdziu

Człowiek trzeciego tysiąclecia spragniony jest świadectwa.

Księża, proboszczowie mają swojego patrona —
Święty Jan Maria Vianney

Znałem tylko jednego kapłana który wiernie naśladował świętego —
śp. księdza Andrzeja Szpaka

Przeprowadził trzydzieści osiem pielgrzymek
Młodzieży Różnych Dróg, czasem nazywanej hipisowską
niektórzy nazywali go kapłanem marginesu

A on nocował z tą młodzieżą
w salach szkolnych,  dzielił chleb i wodę
zawsze, dla każdego miał czas

 

Nie mówił wzniosłych kazań,
O Bogu świadczył swoim życiem

Wieczór chłodem wieje
na stole świeca płonie

Z głośnika płynie muzyka —
Concert à Notre-Dame de Paris - ARTE Concert.

Jezus jest moim Pasterzem.
Jemu powierzam niepokoje
zatroskanie o jutro

Bóg widzi dalej i głębiej
Jego Opatrzność
zna nasze teraz
26.04.2026 20:54
Jan Mieńciuk.

sobota, 25 kwietnia 2026

PRZESZEDŁ PRZEZ ŻYCIE, DOBRZE CZYNIĄC.




Przeszedł przez życie, dobrze czyniąc.
Zawsze z otwartym sercem służył bliźniemu.

Trwały ślad wyrzeźbił w sercach
każdego napotkanego człowieka.

Roman Liczba, ur. 14 marca 1948 roku w Chorzowie, 17 kwietnia 2026 roku przeszedł do Domu Ojca Niebieskiego, do Królestwa wiecznego światła i radości.

W sobotę, 25 kwietnia, gromadnie przybyli przyjaciele i znajomi, którzy szczelnie wypełnili obszerny kościół św. Jadwigi w Chorzowie aby jeszcze raz okazać wdzięczność za serce, za życzliwość, którą przez całe życie okazywał każdemu napotkanemu człowiekowi.

Mszę Świętą koncelebrowało czterech kapłanów pod przewodnictwem ks. proboszcza Prałata Emanuela Pietrygi.

 

Śp. Roman — polski nauczyciel, publicysta, działacz społeczny i samorządowy —
zawsze służył swoją wiedzą. Był profesorem I Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Chorzowie, Chorzowianinem Roku, a także przez prawie dwadzieścia lat
Nadzwyczajnym Szafarzem Komunii Świętej w parafii św. Jadwigi.

Na zakończenie Mszy Świętej ks. proboszcz odczytał list kondolencyjny
ks. bpa Adama Wodarczyka, który był wikariuszem w parafii św. Jadwigi
w latach 1994–1998. Biskup przypomniał o wielkim zaangażowaniu śp. Romana
w życie społeczne i parafialne wspólnoty św. Jadwigi. Zapewnił również o modlitwie
w intencji śp. Romana oraz wszystkich pogrążonych w żałobie.

Śp. Roman w swoim testamencie, (spisanym 14 marca 2017 roku) dziękuje Bogu i rodzicom za życie, za każdego człowieka, którego spotkał na drogach życia. Przeprasza każdego,
kto poczuł się pokrzywdzony, i wszystkim bez reszty wybacza.

Ojcze Nasz
Który Jesteś Miłosierdziem
W Twoim Królestwie Radości
Wieczny odpoczynek
Słudze Twemu Romanowi
Daj.

25 kwietnia 2026
Jan Mieńciuk

piątek, 24 kwietnia 2026

POPOŁUDNIE NA SKAŁCE

 



Piątek, 24 kwietnia 2026 r.
kwitną jabłonie i wiśnie, soczystą zielenią lśni trawa i młode drzewa

Na Skałce jeziorko cicho faluje, bawi się blaskami słońca
jest pusto, brak ptaków

Jeszcze nie tak dawno roiło się tu od kaczek
i białych łabędzi

Kilka młodych matek w wózkach kołysze
swoje najmilsze niemowlęta

Seniorzy na ławkach strzepują pozostałości chłodu
oczekując na ciepło lata

 

Przy karmniku dla ptaków dziewczynka
zamiast rurki z kremem albo lodów
kupuje ziarenka

Gołębie z radością uważnie patrzą na jej otwarte dłonie
ufnie siadają, jakby z wdzięcznością

Taka niezwykła chwila radości
bez krzyku, wielkich uniesień

Piękno i dobro nie krzyczy
jest zawsze ciche i skromne

Wszelkie dobro które człowiek czyni
z serca dla drugiej osoby, nawet  ptakom
zawsze powróci

Słońce chyli się ku zachodowi
granatowieje niebo

Matki pchają wózki, szczęśliwe
ich najmłodsze radości słodko śpią
nasycone wiosennym powietrzem

24.04.2026 19:10
Jan Mieńciuk





czwartek, 23 kwietnia 2026

Kolejny dzień

 



Czwartek kwietniowy, 23 kwietnia 2026 r.
Ogród Biblijny przy św. Jadwidze - rozkwita Rajska Jabłoń’
święto Patrona Polski, świętego Wojciecha.

Jego serce ogniem nieugaszonym dla Chrystusa płonęło,
aby lud pogański nawrócić życie poświęcił,
przed Oblicze Boga biedny lud doprowadził
.

Jak przed wiekami, tak i dziś nasza Ojczyzna — Polska trzeciego tysiąclecia,
naród zniewolony nowomodami, szuka drogi do Prawdy i Sprawiedliwości.

Święty Wojciechu, za naszą Ojczyzną
u Boga wstawiaj się.

Podczas mszy porannej w kościele św. Jadwigi
modliłem się za naszą Ojczyznę.

Czas, w którym żyjemy, jest niezwykle trudny,
niepewny jutra — każdy dzień.

Cisza zbyt wielka, tak mało śpiewu ptaków w ogrodach.
Niepokój w sercach.

Chorzowskie Centrum Kultury
cykliczne spotkanie Młodzieży Trzeciego Pokolenia.

Forum dyskusyjne —sprawy ważne do omówienia.
Chorzów się wyludnia, estakada wciąż zamknięta.
Radni miasta na wszystko mają wytłumaczenie.

Ilonka przypomniała:-  mimo wszystko najważniejsze
trzeba kochać życie takie, jakie jest.

Innego życia nikt już nie będzie miał.
Nasze teraz — Boga Dar.

Wszystko przeminie —
tylko Miłość
przekroczy bramy czasu.

Cisza wieczoru, niebo granatowe
Ojcze Który Jesteś
zmęczonym powiekom sen dobry daj.



23.04.2026 20:39
Jan Mieńciuk