W sobotę, 24 stycznia 2026 roku, w Piekarach
Śląskich, na zaproszenie posła na Sejm RP Jerzego Polaczka, odbyło się
spotkanie z byłą Prezes Rady Ministrów, a obecnie posłanką do Parlamentu
Europejskiego – Beatą Szydło.
Zanim na sali pojawiła się główna bohaterka
spotkania, głos zabrał poseł Marek Wesoły. Przedstawił on swoją ocenę aktualnej
sytuacji gospodarczej i politycznej kraju, wskazując na – jego zdaniem –
destrukcyjny wpływ działań obecnego rządu na kondycję państwa. Było to
wystąpienie mocne w tonie i jednoznaczne w przekazie.
Następnie swoje wystąpienie wygłosiła europoseł
Beata Szydło. Skupiła się na problemach i wypaczeniach, jakie – według niej –
coraz wyraźniej ujawniają się w funkcjonowaniu Parlamentu Europejskiego. Nie
zabrakło również ostrej krytyki obecnego rządu RP i sposobu sprawowania władzy
przez premiera Donalda Tuska.
Po przemówieniu rozpoczęła się część dyskusyjna.
Poruszano wiele tematów budzących społeczny niepokój, szczególnie istotnych z
perspektywy regionu śląskiego. Były pytania, były komentarze, były emocje.
Spotkanie spełniło więc swoją podstawową rolę – stało się przestrzenią wymiany
poglądów i politycznej diagnozy.
Zabrakło jednak jednego – i to najbardziej
niepokojącego – wątku. Nie padło pytanie o młodych. O ich nieobecność, o ich
dystans wobec polityki Prawa i Sprawiedliwości, o przyczyny milczenia całego
pokolenia. Wystarczyło spojrzeć na salę, by zrozumieć skalę problemu.
Dominowali uczestnicy w „słusznym wieku” – 65+. Ludzie zasłużeni, doświadczeni,
którym należy się szacunek za to, co zrobili dla Ojczyzny.
Ale polityka nie jest muzeum zasług. Nie da się
jej budować wyłącznie na wspomnieniach i dawnych zwycięstwach. Jeśli dziś na
salach spotkań nie ma młodych, jutro może zabraknąć wyborców, a pojutrze –
sensu istnienia całej formacji.
Bez realnego otwarcia na nowe pokolenie, bez
odwagi rozmowy o błędach i zaniedbaniach, każde kolejne spotkanie będzie coraz
bardziej przypominać zamknięty krąg tych samych twarzy i tych samych słów. A
polityka, która nie potrafi zainteresować młodych, wcześniej czy później
przestaje być polityką przyszłości – staje się jedynie opowieścią o
przeszłości.
I to jest dziś pytanie najważniejsze. Nie o to,
kto rządzi, lecz kto będzie chciał rządzić jutro.
Tekst i zdjęcia
Jan Mieńciuk





















